Zrazy wołowe by me

Idąc na zakupy do sklepu mięsnego przed weekendem, zawsze mam w głowie jakąś obiadową koncepcję. Od kiedy robię zakupy w dwóch zaprzyjaźnionych sklepach moje pomysły nabierają realnego kształtu, ponieważ z reguły mogę kupić to, co zaplanowałam. Ostatnio kupiłam piękną wołowinę na zrazy.

Pani w sklepie pokroiła mi mięso na 10 zrazików i wstępnie je rozbiła, przepuszczając przez taką sprytną maszynkę. W domu rozbiłam te kawałki tradycyjnym tłuczkiem. Zawsze robię to przez podwójną folię spożywczą. Każdy kawałek oprószyłam solą i pieprzem, posmarowałam musztardą sarepską i położyłam na nim plaster boczku wędzonego, pasek czerwonej papryki i grubszy pasek ogórka kiszonego. zawinęłam zrazy zabezpieczając każdy wykałaczką. Są specjalne szpikulce do zrazów, ale gdzieś mi się zapodziały.

Następnie zrazy oprószyłam mąką pszenną, obsmażyłam i umieściłam w naczyniu żaroodpornym. Dodałam resztę papryki, delikatnie podlałam wodą i whisky (można podlać bulionem i zamienić whisky na brandy). Tak przygotowane zrazy wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 i piekłam ok. dwie godziny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like